Na południu ludzie z domów łódkami wypływają, a na północy Jamajka. Słońce skwierczy aż miło, a małe czarne dzieci sprzedają pomarańcze za pół darmo. OK, nie pomarańcze tylko nektarynki. I nie sprzedają, tylko kradną. I nie teraz, tylko za miesiąc zaczną. Tak czy owak, niech babie lato nadejdzie, bo po tych wszystkich miesiącach jeżdżenia z łopatą w bagażniku, żeby w ogóle móc się gdziekolwiek dowlec, ma już człowiek dość. Ptak też.


Jest wiele powodów, dla których można nienawidzić młodych mam. Dwoma głównymi są fakty, iż statystyczna młoda mama jest tępa, toteż i jej pociecha, która staje się oczkiem w głowie (o, przepraszam, główce), nie będzie orłem intelektu. Będzie przynajmniej równie głupia, jak jej matka, a i pewnie dołoży do puli genów coś od siebie.
Teraz będzie cytat z literatury. Nie wysokich lotów co prawda, ale komu tam dzisiaj przeszkadzają niskie loty. Ważniejsze są wysokie noty w „Tańcu z gwiazdorami”. Przepraszam, nie powinienem.
Jedzie pani Zima

