Na środku pustyni

21 listopada 2011


Pustynia. Środek pustyni. Palącego słońca nie ma, bo to pustynia miejska (poza tym do końca świata będzie już padał deszcz). Wkoło nie ma absolutnie nikogo, tylko puste tereny, tory kolejowe, obrzygane ławki i puszka po piwie, skacząca ze wschodu na zachód. Jedyne czego brakuje do osiągnięcia pełni klimatu, to skoczki pustynne – te półmartwe krzaki, toczące się przez amerykańskie prerie. Przeczytaj resztę tego wpisu »

Ręce na stół

29 maja 2011

Dziatwa stłoczyła się wkoło mnie siedzącego i zaczęła domagać się opowieści. Z grubsza dzieci nie lubię, fanem nie jestem, nie przepadam. Szaleństwa nie ma, jeśli o to chodzi. Ale tutaj sytuacja była dość wyjątkowa, no bo żadne z tych dzieci nie istniało naprawdę. Przeczytaj resztę tego wpisu »

Creepy kid and the Adult World

24 kwietnia 2011

Nie byłem dzieckiem zbytnio problemowym. Jadłem wszystko, co podstawiono mi pod nos, poruszałem się stosunkowo wolno, nie dręczyłem dorosłych, kiedy pili wódkę (zastanawiałem się tylko, dlaczego wujek, który na co dzień stwarzał wrażenie niezłego gbura, nagle miał ochotę na zabawy i głupie gadanie). Czasami jednak zdarzało mi się palnąć jakąś nieprzemyślaną głupotę, która następnie donośnym echem odbijała się przy okazji spotkań towarzyskich czy rodzinnych. Przeczytaj resztę tego wpisu »

Potargały sad

12 kwietnia 2011

Wczoraj wiało do tego stopnia, że kiedy Tadek wyszedł na ulicę, upierdoliło mu bańkę przy samej szyi, a następnie potoczyło włochatą kulką hen w dal, gdzie już zupełnie nie można było jej zobaczyć. Bezgłowe ciało stało jeszcze chwile, jakby w kompletnym szoku, a krew tryskała z karku, jak z jakiejś wesołej fontanny. Potem już tylko wiatr zawiał od tyłu, ciało przewróciło się na kolana, by w końcu gruchnąć o ziemię. Przeczytaj resztę tego wpisu »

Dzisiaj aż cztery

14 lutego 2011

Jakie to życie jest! Czasami długo, długo nic, a nagle bum! Człowiek się nie spodziewa, człowiek się nie może spodziewać. Ale jeśliby z góry spojrzeć, to tylko małymi mrówkami jesteśmy, które w drodze skądś dokądś idą sobie. I tak: Przeczytaj resztę tego wpisu »

Poranne Kolejowe Powieści

18 stycznia 2011

Zajeżdża skład, wchodzę do środka. Udaję się do międzyprzedziału, który nazwać też można przedsionkiem lub przedpokojem. To ostatnie trochę bez sensu, bo jedynym miejscem w pociągu jakim od biedy można by nazwać pokojem jest toaleta. Co prawda drzwi się nie domykają, ale dla osoby z pełnym pęcherzem to tylko niedogodność, a nie bariera. Wróćmy jednak do przeddziału. Przeczytaj resztę tego wpisu »